niedziela, 25 listopada 2012

Razem, ale jak?

  




  Dlaczego we współczesnych czasach nie liczy się to kim jesteś czy to, co sobą wartościowego reprezentujesz? Tylko to ile masz pieniędzy i jak wyglądasz? Dlaczego jesteśmy aż tak zapatrzeni
w negatywne wzorce odnośnie pogoni za wątpliwym szczęściem? Oraz czemu to, co kreowało kiedyś nas, rocznik '90 '92 tak bardzo różni się od tych młodszych datą? Chciałabym być postrzegana jako osoba inteligentna i wartościowa nie dzięki buzi czy objętości mojego stanika i ogólnego wyglądu ale temu, co sobą reprezentuję. Widać to w małostkowych, codziennych sytuacjach. Czemu atrakcyjnym osobom jest w życiu łatwiej? Nie raz spotykam się z sytuacją gdy doświadczam ze strony obcych mi mężczyzn drobnych uprzejmości. Uprzejmości, które w XIX wieku były na porządku dziennym. Kiedyś przepuszczenie kobiety przez drzwi, ustąpienie miejsca siedzącego, pomoc w niesieniu ciężkich przedmiotów(to już było kompletnie karygodne)było czymś oczywistym i normalnym. Wiadomo było, że kobieta=dama. Należy ją traktować
z uniżeniem i ogromnym szacunkiem. A teraz te właśnie "normalne" rzeczy doświadczają właśnie te kobiety, które podobają się panom. Dlaczego? To jest po pierwsze krępujące a po drugie taka wybiórcza kultura jest po prostu chamska! 

  Odnosi się to także do szacunku względem osób starszych. Bardzo podoba mi się to, że w Rosji matka, ojciec, ciotka czy nawet po prostu obca, starsza osoba jest szanowana. Dlatego, że ze względu na wiek, zdobyte doświadczenie życiowe itd ZASŁUGUJE na takie traktowanie. Czemu u nas tego nie ma? Dlaczego uważa się, że lepiej być chamskim, wrednym i złośliwym? Czy na prawdę dzięki temu jesteśmy lepsi? Bardziej wartościowi? Stanowczo takim poglądom mówię NIE! Tak nie jest! Należy zastanowić się nad sobą i zrobić rachunek sumienia. Czy bezinteresowna pomoc obcej osobie, ukazywanie szacunku innym jest czymś wstydliwym? Niegodnym? Czy trudno zauważyć, że w ten sposób dążymy do zagubienia się we własnym człowieczeństwie? To nie są czasy obozów koncentracyjnych i łagrów! Tam odwrócony dekalog związany był z instynktem przeżycia. A teraz nasze instynkty dążą do czego? Do przelecenia tej fajnej laski na dyskotece? Kopania pod kimś dołków bo tak po prostu mnie się podoba? 

 Powinniśmy się zastanowić nad sobą i nad tym do czego dążymy. Mieć na uwadze podświadome zachowanie, które bardzo łatwo przeanalizować na podstawie niechlubnych incydentów z naszego życia.
O ileż życie było by prostsze i piękniejsze gdyby każdy żył według zasady "jeżeli uśmiechniesz się do lustra, ono uśmiechnie się do Ciebie". Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć tej myśli bo uważam jej morał za oczywisty.