poniedziałek, 17 grudnia 2012

A psik!

                      
   No kurde blade! Kilka dni temu wstałam rano z ogromnym bólem głowy. Próbując zweryfikować źródło demonicznych odgłosów zorientowałam się, że to ja (tak tak, JA) wydaję je z siebie! Kto by pomyślał, że można się samego siebie wystraszyć...
Ponadto mogę utożsamiać się z Rudolfem, tym czerwononosym reniferem. Choć są tego także i plusy- tydzień wolnego, może wreszcie uda mi się wypocząć♥ A już chciałam dodać jakieś zdjęcie ale z takim czerwonym nosem to ja się nigdzie wychylała nie będę :(
   Moje ostatnie poszukiwania cudnej spódniczki z eco skórki skończyły się fiaskiem. W galeriach udało mi się znaleźć tylko jedną, w dodatku 3 rozmiary za dużą. Zdecydowałam zatem, że pójdę na planty- tam na pewno znajdę i w dodatku zapłacę połowę mniej. Jakież było moje zdziwienie gdy się okazało, że te wątpliwej jakości kiecuszki są droższe od tych, które można dostać w Zarze? Przecież na plantach są te same rzeczy co na bazarach. O tyle mnie to zastanawia, bo wydawałoby się przecież, że planty mając taką konkurencję będą chciały przyciągnąć swoją uwagę klientów. A tu psikus, nic z tego. Ciekawa jestem, kto wymyślał te ceny, nie są one adekwatne do projektu ani jakości wyrobu a ponadto nikt mi nie wmówi, że ich czynsz jest porównywalny do czynszu płaconego w centrach handlowych których ceny sięgają kilku tysięcy za miesiąc. A tak jeszcze mówiąc parę słów o tej spódniczce to rozbawiło mnie najbardziej to, że buszując po allegro w poszukiwaniu (tym razem skórzanych) spódniczek, były one droższe o jakąś połowę od tych z eco skórki, które można dostać na plantach. I dziwić się, że u nas ciężko jest się stylowo ubrać. Pozdrawiam wszystkie osoby, które są równie zirytowane tym paradoksem co i ja ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz