niedziela, 6 stycznia 2013

Kawa czy herbata?

  
  





   Nanananananna! ONA TU JEST I TAŃCZY DLA MNIEEE! Te oto właśnie słowa wyrwały mnie z błogiego snu. No kurde blade! Czyżby sąsiedzi nie mogli słuchać tego szamba ciszej? To nie mieszkanie w bloku, żeby każde, za przeproszeniem, pierdnięcie było mylone z hukiem rozmiarów wybuchu bomby atomowej! Tak czy inaczej zastanawia mnie, co bierze autor tego wielce szanownego utworu muzycznego. Gdzie tam
Staszewski, Rogucki, Grechuta czy też Nosowska, do pięt mu nie dorastają! Ten głęboki liryzm wylewający się niczym z pękniętego szamba... Och! Śmiem twierdzić, że był od kolebki karmiony żywnością genetycznie zmodyfikowaną. Ten dobrobyt witamin i soli mineralnych wyssany wraz z mlekiem matki... O ja nieszczęsna, że poznać się na tym majstersztyku nie potrafię! W dodatku o godzinie ósmej rano w niedzielę!
  Ostatnio w trakcie rozmowy z adoratorem  rodem z Psiej Górki, usłyszałam taki oto komplement "przecież Ty blondynką jesteś?..." . Ciekawe, czy nawet w myślach popełnia błędy ortograficzne. Bl Ą dynka. Uch!...
Komplement ów usłyszałam zaraz po moim wywodzie dotyczącym jego niezwykle ambitnego życia. Stary chłop, prawie dwudziestoczteroletni. Na mamusinym utrzymaniu jeszcze jest. Ma jakieś tam wykształcenie zawodowe, coś tam chłopina potrafi. Ale mu się nie chce. Nie opłaca podobno! Bo mamusia mu na wszystko pieniążki daje. Samochód ma i na piwko z kolegami zawsze pójdzie. A co drugi dzień na imprezę w klubie. I ten pajac śmie twierdzić, że ja, ja(!) się marnuję, bo studiuję, bo o pracy myślę, bo sesją się martwię. Jego zdaniem to on jest królem życia a ja to dziwna jestem. Bo wybawić się przecież powinnam, póki "młoda dupa" jestem. Najlepiej z nim! Kij Ci w oko, patafianie! Oczywiście pragnę z tego miejsca go najserdeczniej pozdrowić. A teraz wybaczcie mi, muszę zrobić sobie drugą kawę. Kurde jego mać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz