sobota, 12 stycznia 2013

Teoria wsuwkowa


Jakie to śliiiczne
  W gruncie rzeczy między teorią spiskową a wsuwkową jest niewielka różnica. Gdy zauważam ich brak lecę kurcgalopkiem po nowy zapas. W ten oto sposób kupuję ich coraz to więcej. Z dziesięciu sztuk dwadzieścia, z dwudziestu pięćdziesiąt... Jak na razie zobaczymy ile ich zostanie. Kurde, przecież
źle ze mną cholery jedne nie mają! Siedzą na czystych, zadbanych włosach a jak nie to w miłym, różanym pudełeczku. Za sąsiadki mają inne wsuwki oraz kolorowe gumki do włosów. Albo to takie podróżniczki są albo jaśnie hrabiny uwzięły się, że im ze mną jest źle i znajdą se inne gniazdko, ot i co! No bo jakie inne wytłumaczenie mam mieć? Jak inaczej usprawiedliwić ich masowe zniknięcia? Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak... Listy gończe tu nawet nie pomagają. Wzięłam zatem byka za rogi a pod pachę lupę Sherlocka Holmesa. Obowiązkowo pykając fajeczkę. Ta oto charakteryzacja dodała mi +100 do animuszu zatem stwierdziłam, że poznanie tego tajemniczego sekretu musi być poznane! Nie ma bata! I wiecie kurde co? I nic! Jaśni pań jak nie było tak nie ma dalej. Może ja je zjadam niepostrzeżenie czy co? Ale nie, nie mam żadnych natręctw więc to też odpada. Onet tym powinien się zająć a nie jakimś Kubą Rozpruwaczem! Kogo obchodzi jakiś tam nieodgadniony morderca, postać fascynacji od pokoleń...
A to cudeńko można szukać na szafa.pl :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz