środa, 9 stycznia 2013

Trudny spadek.

  Gdy wróciłam dzisiaj do domu pierwsze co zrobiłam, to włączyłam telewizor. Bezmyślnie przerzucając kanał po kanale. Aż trafiłam na serial dokumentalny opowiadający o dzieciach i wnuczkach hitlerowców. To na prawdę jest przerażające, jak oni nie mogą po prostu żyć. Cieszyć się tym, co ich otacza, małymi, przyziemnymi sprawami. Każda ich myśl kręci się wokół ich wstydliwego sekretu. Nie zmienili nazwisk, bo jak stwierdzili - to nic nie da. Raz, że uderzające podobieństwo do oprawców a dwa, jak powiedziała to
córka Goeringa - co to zmieni? Zmiany zewnętrzne nic nie dadzą bez tej metamorfozy wewnętrznej. Opowiadała ona o tym, jak próbując się dowiedzieć od matki, czym właściwie zajmuje się jej tata, została okrutnie pobita kablem. Furię swej rodzicielki wywołała tym, że chciała się dowiedzieć, ilu Żydów zamordował jej ojciec. Matka odpowiedziała wymijająco, że kilku. Dziewczyna, a właściwie kobieta, zapytała - to ilu dokładnie? Dwóch? Trzech? Czterech? W ten właśnie sposób, "sprowokowała" ją do pobicia.
  Wnuk Hoessa zaś, oddał hołd wszystkim zamordowanym przez jego dziadka pojawiając się w Obozie Koncentracyjnym w Oświęcimiu. Zdecydowanie był wzruszony a co więcej, czuł się winny zbrodni, za którą przecież nie może ponosić odpowiedzialności... Niesamowitym było to, że bez zgodził się odpowiadać na pytania młodzieży Izraelskiej będącej ciekawą jego stosunku do Holocaustu. Jedna z dziewczyn wstała i spytała przez łzy " Czy czuje się pan winnym eksterminacji mojej całej rodziny?" . Mężczyzna się popłakał a ja razem z nimi. To był na prawdę trudne doświadczenie dla nich a także dla widzów, temat przecież wcale nie taki stary a bardzo ważny. Wstydem jest nie znać przynajmniej tych elementarnych informacji. 
  Syn Himmlera znienawidził swoich rodziców. Nie potrafił wybaczyć matce akceptacji tego, czego dokonał się ten człowiek, a śmierć swojego ojca-mordercy potraktował jako słuszną decyzję Trybunału. Napisał książki w których przedstawił swoją rodzinę oraz ich życie. Jeździ na różnego rodzaju spotkania z młodzieżą i czyta fragmenty swojej lektury. 
  Córka Goeringa razem z bratem poddali się zabiegowi sterylizacji.  Powiedziała, że nie chcą przekazywać tego dziedzictwa dalej. Niedawno postanowiła pogodzić się ze swoim pochodzeniem.
  W trakcie spotkania w Oświęcimiu do wnuka Hoessa podszedł starszy mężczyzna. Chciał uścisnąć sobie z nim rękę. Wyznał, że przeżył Holocaust i powiedział mu, że nie może niczemu czuć się winnym bo przecież on nic nie zrobił. Był tylko dzieckiem oprawcy. Które, bagatela, również nie miało lekkiego życia ze swoim ojcem.
  Ci wszyscy ludzie żyją z bardzo ciężkim piętnem. Próba akceptacji jest niemożliwa. Próbują żyć jakby nic się nie stało ale sami przyznają, że nie najlepiej im to wychodzi. To straszne uważać się winnym takich zbrodni. A wydawać by się mogło, że życie rodziców nie ma aż takiego wpływu na ich dzieci.

2 komentarze:

  1. Napisałas bardzo ciekawy artukuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie :) Choć muszę przyznać, że zastanawiałam się, czy poruszać ten temat na blogu

      Usuń