sobota, 26 stycznia 2013

Zależność między księciem z bajki a jednorożcem

  Kiedyś kiedyś kiedyś, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyła sobie taka jedna pani. Całkiem niezła babka, wszystko miała co trzeba - nos, oczy, usta, włosy, kończyny i tak dalej i tak dalej do uśmiechniętej śmierci. Zaszczyt ją kopnął niesamowity, gdyż poznała w supermarkecie cudownego mężczyznę. Zbliżyła ich do siebie konwersacja odnośnie wyższości ogórków kiszonych nad konserwowymi. Książę z Bajki zaprosił ją na kawę i w taki oto sposób zaczęła się ich historia miłosna. Pan był wysoki, podobał się jej szalenie, zawsze ją wysłuchał, wycierał zasmarkany nos, doceniał jej najmniejsze starania a nawet zauważał :
 - nową fryzurę
 - utrata jednego kilograma ( oczywiście te nabyte pomijał aczkolwiek była to może zwykła dyplomacja )
 - piękne wdzianko ( ewentualnie jego brak na jego właścicielce )
 - i wszystkie inne rzeczy zachodzące w pani jego serca.
Stanowił podporę
życiową dla niej. Za innymi się nie oglądał. Razem z nią obgadywał jej (nie)ulubione koleżanki, które dla niego nie były oczywiście materiałem nader interesującym. Czego możecie się spodziewać po tej pani i panu, żyli rzecz jasna długo i szczęśliwie.
  Gdy pani się obudziła, wybuchnęła gromkim płaczem, gdyż to wszystko okazało się być snem. Każda z nas ma ideał faceta. Taki wyśniony, wymarzony u boku którego mogłaby kroczyć z gromadką dzieci-uroczych cherubinków. Dom posiadać na własność czemu by nie, posiadać. Rzecz jasna jednorodzinny, wybudowany własnoręcznie przez mężczyznę marzeń. I samochód. Ładny ma być, gdzie tam parametry istotne, to facet powinien na to uwagę zwrócić. I psa! Wiadomo przecież, że nadchodzi tak dzień w życiu każdego człowieka ( może za wyjątkiem Georga Clooneya, który małżeństwa się wyrzekł na rzecz stanu kawalerskiego. Ach, jakiż to piękny stan! Ta pani, i ta pani a potem inna pani krocząca u jego boku... Oczywiście modelka będąca od niego 2x młodsza. Choć trzeba mu przyznać, że diablo przystojny to on jest. W dodatku obrzydliwie bogaty i pierońsko utalentowany. Zatem nie ma się co dziwić tym paniom lecącym na niego jak muchy do miodu. Każda z nich zapewne ma szanse go usidlić. ), że pragnie wreszcie stabilizacji. Panom panie są potrzebne jako pomoc domowa, ładny dodatek oraz cholera jeszcze wie czemu. Paniom panowie zaś potrzebni są w charakterze szofera, reproduktora, mechanika, elektryka i cholera wie po co jeszcze. Inni zaś są po prostu zakochani lub chcą się zakochać. Piękny stan! Porównywalny do stanu maniakalno - depresyjnego ale to już pomińmy. Zadaniem moim w dniu dzisiejszym jest promować związki partnerskie, a co! Misję sobie taką znalazłam... 
  Jednego tylko zrozumień nie mogę. Za żadne skarby świata logiki w tym nie widzę! Dlaczego bowiem chcąc poznać naszą drugą połówkę, szukamy jej w niewłaściwych miejscach? Dajmy na to taką dyskotekę. Czy na prawdę poznamy tam kogoś, kto również chciałby wreszcie poznać miłość swego życia forever i wgl itd? Nie sądzę. A jeszcze zabawniej, gdy ta osoba ma w zwyczaju obściskiwania się z rożnymi typami, tudzie typiarami, na takich to imprezach. Co oczywiście zostaje później uwiecznione a następnie opublikowane na różnego rodzaju portalach społecznościowych. Już te portale randkowe wydaja mi się mieć więcej sensu... Często zdarza się nam nawet nie zauważać osoby z naszego otoczenia, która serce by nam wyrwała z klatki piersiowej, to znaczy swojej, rzecz jasna, i nam zaoferowała.  Wystarczy tylko się dobrze zastanowić a wcześniej rozejrzeć. Albo w głowie mi się nie mieści koncepcja podrywania osoby, która już kogoś ma. Skoro okazuje nam zainteresowanie naszą skromną osobą, mając jednocześnie drugą połówkę, myślę, że warto się zastanowić, czy faktycznie taka osoba okaże się godna zaufania. Czy gdy "zdobędziemy wreszcie takiego oto osobnika serce, faktycznie pozostanie on nam wierny? No mnie się wydaje, że nie! Na logikę - zerwała z nim dla mnie, jesteśmy razem no ale przecież może mnie też zostawić dla kogoś innego. Oczywiście nie możemy wychodzić z założenia, że ktoś, z kim już jesteśmy, będzie z nami zawsze i wszędzie. Odpowiednia doza niepewności ma zbawienne skutki na szczęście wszystkich związków. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz