sobota, 9 lutego 2013

Atomowa

Mgła pochłania blask
Oczu
Utkwionych w czeluści umysłu
Zaprzepaszczonych uczuć bezimiennych
Dławiących sens istnienia
Przeźroczysta rosa
Na niewyraźnej twarzy
Lśni blaskiem jeszcze
nieutraconej nadziei
że ten ból nieogarnięty
Rozpłynie się

W nieładzie urojonej
Rzeczywistości
W tej nicości
Droga wodzi rozum
Po niepewnym gruncie
Powoli
Tak bardzo boli
Bezwładne nogi
Bezwładne cienie
Załamanie
Mgła ucichła zniewolona przemijaniem
Blask powraca
natchniony na nowo
Na skraju nieskończonych możliwości
Światłością super nowej
Objawiają się
Utopione
w potoku myśli
Cele
Bezkształtne formy nabierają kształtów
I rozkwita na nowo
Nadzieja
i sens istnienia
To Ona
Niczym bomba atomowa
Uczuć niezmierzonych
explodując
nic nie wartych
Rozbrojona będzie Twoja
19.01.2011

  Wiersz nie jest mojego autorstwa. Stworzył go mój chłopak, dzięki któremu, bagatela - wygrał w LO konkurs międzyszkolny. Umieszczam go tutaj gdyż się z nim poniekąd aktualnie utożsamiam. Oczywiście sztuka może być interpretowana na wiele różnych sposobów więc każdy z Was będzie widział go inaczej - inne znaczenie metafor i ogólna sens treści. Ale ja? Nie zinterpretuję go tak, jak ja go widzę. Choć jest to bardziej niż oczywiste. Może i miałam nie dawać znaku życia przez jakiś czas nie mniej jednak chciałam się "Tym" z Wami podzielić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz