niedziela, 17 lutego 2013

Cienka granica tortur piekielnych a samodoskonalenia

  My, kobiety, jesteśmy doprawdy niepoprawne. Dla atrakcyjnego wyglądu możemy zrobić wszystko. Nakładamy na siebie różne preparaty o właściwościach godnych zaawansowanych operacji plastycznych ( a przynajmniej tak twierdzi producent ) męcząc się przy tym bo:

- Maseczka na włosy daje rezultaty cudowne ale śmierdzi niemiłosiernie
- Depilacja woskiem to wymysł szatana i tłumaczyć tego nie muszę! ( oto wymiana zdań, jakże interesująca z resztą, mająca miejsce u nas na zajęciach w trakcie tego nieszczęsnego sposobu usuwania niechcianego owłosienia - O mój Boże! Mój Boże! Czy Tobie też się tak spocił tyłek?  Z bólu? I też jesteś tak cholernie zmęczona od tego cierpienia?   - Tak! Ja też! Już myślałam, że ze mną jest coś nie tak, że tylko mnie się tak zrobiło! )
- Maseczka owocowa, zawierająca w swym składzie drobinki o niebańskich właściwościach, acz strasznie szczypiąca ( bo to znaczy, że produkt
zaczyna DZIAŁAĆ )
- Bielizna modelująca sylwetkę, w której to hipopotam jest zgrabny niczym smukła żyrafa ( to chyba nie jest za wygodne, co? No bo jakby się tak zastanowić, skoro coś tu i ówdzie człowieka ściska niemiłosiernie, to to wygodne NIGDY nie będzie, prawda? )

i tak dalej, i tak dalej. Każda kobieta wie, ile musi się namęczyć. A to wszystko po to, by wpaść w oko jakiemuś tam samcowi. Phi! Tyle poświęceń?... 
  Jeżeli chodzi zaś o ubiór wszelaki, śmiem twierdzić, że kobiety ubierają się nie dla siebie, nie dla mężczyzn, ale dla innych kobiet. No bo co to obchodzi jakiegoś pana, że owa pani ma na sobie kreację Fransua Le Pompki? On tylko obejrzy opakowanie, czy prezentuje ono właściwie interesującą go zawartość. Zaś płeć piękna zielenieje z zazdrości! Fransua Le Pompka! Mój Boże! To warte tysiące złotych! One też chcą to mieć! Nie... One MUSZĄ to mieć! Oczywiście nie ma to najmniejszego znaczenia, że właścicielka tejże kreacji wygląda jak ostatnia maszkara. No bo kto normalny włożyłby kapelusz kowbojski wykonany z produktów odnawialnych w kolorze zgniłozielonym. W dodatku zaopatrzony w woalkę. Wściekle różową. Dół kreacji zaś, w podobnym stylu zachowany. To wszystko jest nieważne. One też by chciały.
  Wróćmy jednak do moich rozważań odnośnie tortur piekielnych, mających wyeksponować nasze walory. Już od stuleci matki córkom powtarzają "Chcesz być piękna? Musisz cierpieć" . Ciągnąc je przy tym niemiłosiernie za włosy w celu uzyskania na głowie nieszczęśnicy fryzurę bogini godną, która to ma wydobyć piękno dziewczęcia. Powtarza się nam to nagminnie, że w rezultacie owa delikwentka jest gotowa poświęceń zgoła bohaterskich. Rzecz jasna, widać to na pierwszy rzut oka - włosy lśniące, cera bije witalnością w oczy osób patrzących, kibić zgrabna, chód powabny. Żeby tylko ci panowie wiedzieli, ile ona musiała poświęceń się zdobyć, by rezultat owy uzyskać... Figurę i grację zgoła godną książęcej zawdzięcza długim godzinom spędzonym w szkole baletu. Włosy i cera odpowiedniej diecie, której to walory smakowe niekoniecznie zadowolą smakoszy ( warzywka na parze preparowane, popijane wodą źródlaną ). Do tego mamusia smarowała córci włoski naftą kosmetyczną. Śmierdzi to to potwornie a zmyć to to jeszcze trudniej. ( Choć przyznam szczerze, że nie ma aż takiej tragedii, co do zapachu rzecz jasna, jak to przestrzegają potencjalne kuracjuszki internautki na forach internetowych. Co do rezultatów, wypowiem się za jakiś czas gdyż dopiero co zaczęłam stosować ów specyfik. Kiedyś miałam włosy kompletnie zniszczone, po pięciu latach zapuszczania i cackania się z nimi jak z jajkiem, efekt jest widoczny i niebiański. Ale od tamtej pory mam na ich punkcie bzika i  dbam o nie bardziej niż o własne życie i zdrowie. ) Oczywiście takie efekty są warte poświęceń i nie trzeba się nawet nad tym zastanawiać. Ale w związku z tym, nasuwa mi się na myśl kolejne pytanie...
  Wydawać by się mogło, że mężczyźni mając o tym jako takie pojęcie, również chcą dbać o swój wizerunek ku uciesze naszych oczu. Wysportowana sylwetka, zdrowa cera, lśniące włosy ( niby czemu nie miało by to być męskim atrybutem? Toż to świadczy o tężyźnie fizycznej oraz zdrowiu! O zdrowym trybie życia chyba nie muszę wspominać? ... ) no i używanie trochę więcej kosmetyków aniżeli jedynie szare mydło i pasta do zębów. Wybierają ci panowie, przebierają i oceniają płeć niewieścią niezwykle dokładnie. W każdym możliwym miejscu i czasie, niekoniecznie znajdując się w otoczeniu kolegów. Co więcej - co poniektórzy z nich podchodzą do pań wysoce atrakcyjnych ( mogących wiele zaoferować ) z pewnością o swojej wygranej. I dziwią się tacy i psioczą później na taką, że nie rzuciła mu się do kolan ze łzami wzruszenia by podziękować za tę atencję niezwykłą! Co więcej, dała mu odpowiedź odmowną! Bez znaczenia już, że zrobiła to w sposób sympatyczny i kulturalny... Bo pan jej do gustu nie przypadł, teksty godne raperskich odzywek nie budzą w niej podziwu a postawiony na sztorc kołnierz i za bardzo wyżelowane włosy ( czyżby tylko wyżelowane? ) raczej ją odpychają. I te spodnie nieświeże... 
  Nie będę opowiadać Wam niesamowitych historii z mego życia, sytuacji fascynujących i zajmujących niezwykle. Bo to moja sprawa i nic Wam do tego. Z całym szacunkiem. Ale miałam właśnie z takim panem przyjemność wątpliwą do czynienia.
  Siedziałam sobie spokojnie na dworcu i czekałam na znajomą. Spóźnić się miała bardziej niż sądziła bo nie zdążyła na busa a jak się zapewne domyślacie - mieszkała raczej sporą odległość od miasta. No i nagle... Podszedł do mnie taki oto delikwent, wyżej wymienionemu podobny. 

- Siemasz, maleńka!
 - ...
 - X jestem
 - yhym. 
 - Czekasz na coś?
 - Na kogoś, gwoli ścisłości.
 - Na koleżankę?
 - Być może.
 - Idziecie na imprezkę?
 - Możliwe.
 - O to zaje... ! To pójdziemy z wami na balety!
 - Ale ja ciebie nigdzie nie zapraszałam, o ile dobrze pamiętam?
 - Ej a podobam Ci się?
 - Proszę?!
 - No, podobam Ci się?
 - Boże, czego Ty ode mnie chcesz? Nie możesz zostawić mnie w spokoju?
 - Ech, wiedziałem, jestem brzydki...
 - Yyy nie.. nie jesteś! Tylko...
 - To znaczy, że Ci się podobam, poświrujmy trochę!
 - Co proszę?
 - Ech, wiedziałem, jestem brzydki. Ale nie znasz mnie a przecież wygląd się nie liczy! A fajny ze mnie chłopak
 - Pewnie tak ale wolałabym, żebyśmy się już pożegnali. Spójrz tam w lewo, na tę dziewczynę w fioletowej sukience. Myślę, że wpadłeś jej w oko. 
 - Która?! Eee ta? Ona jest brzyydka! I gruba!
 - Nie znasz jej a podobno wygląd się nie liczy...

I tak w koło macieja. Dialog wyglądał mniej więcej podobnie do tego wyżej przedstawionego, sens został zachowany. Przytoczyłam tę anegdotę jako zakończenie mojego postu. Wnioski możecie wyciągnąć sami, niedopowiedzenie zaś, specjalnie dzisiaj zostało użyte :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz