wtorek, 5 lutego 2013

Lalka barbie z bateriami diuracell

  Blond włosy sięgające kości ogonowej, rzęsy dłuugie, okalające sarnie spojrzenie, nosek mały, zgrabny a usteczka kusząco rozchylone. Piersi kształtne, wystarczająco duże aby współgrały z sylwetką ( ale jednocześnie panie spoglądające w jej cudowny dekolt zastanawiały się, ile zapłaciła i któremu chirurgowi plastycznemu. Dekolt, rzecz jasna- jest w 100% naturalny ), talia osy, pośladki kształtne, nogi sięgające z Polski do Malibu. Chód powabny. Wypisz, wymaluj - lalka Barbie! Marzenie każdego mężczyzny ( kolor włosów, rzecz umowna. Upieram się jednak przy blondzie bo opisałam powyżej lalkę a przecież pierwszy jej pierwowzór miał czuprynę złocistego koloru ) . A co za tym idzie, ideał do którego to my, kobiety dążymy. Często poświęcając mu połowę naszego życia. No bo przecież trzeba zawsze wyglądać, jakby się z żurnala urwało, prawda? Związane jest to ściśle z nienawiścią do innych pań, którym to, w przeciwieństwie do nas, mniej brakuje do ideału wyżej przedstawionego. 
  W większości przypadków do tego ideału właśnie brakuje szczypty głupoty i podziwu skierowanego do mężczyzn. Zdarzyło się zarówno mnie, jak i moim koleżankom mieć do czynienia z panami na pozór niesamowicie apetycznym, którzy to skłaniali się "jednak"
ku mniej bystrym jednostkom. Żeńskim rzecz jasna, bo różnie to na świecie bywa. A ja to podkreślam, co by nikt wątpliwości żadnych nie miał. To zjawisko jest dla mnie nadal nie zrozumiane. Ja rozumiem oczywiście chęć imponowania panów paniom ich serca, ale dlaczego tym samym muszą być one trochę "mniej" .... od nich? No dlaczego?
  A no dlatego, że nie ma nic bardziej dla nich pociągającego niż jednostka omówiona we wstępie wpatrująca się w nich z niemym uwielbieniem. Powtarzająca non stop "jaki Ty jesteś wspaniaały". Zmysłowo, rzecz jasna, przeciągając przy tym samogłoski. Piknie mu raz serce przy tym, piknie i drugi. Czuje się taki jak pan świata. Tylko, że... Gdy przychodzi co do czego, panowie będący w związku z takimi kobietami rzucają im się do ust, bynajmniej nie po to, by złożyć na nich pocałunek, ale po to, by te ponętne wargi nie wyartykułowały kolejnej głupoty. Wstyd im się wtedy robi za nie i tyle. Ale skoro chcieli takie, to niech nie narzekają. Może mądrzej było by, gdyby przy możliwej, nadarzającej się okazji informowali towarzystwo, że ich partnerki tylko sobie tak żartują. Poczucie humoru dziwne mają i tyle.
  Chciałam kiedyś wywołać pierwsze a następnie drugie piknięcie w sercu mojego mężczyzny. Wywołane opisywanym przeze mnie zjawiskiem. Spojrzałam się na niego z uwielbieniem, rozchyliłam zmysłowo usteczka, przeciągałam samogłoski mówiąc "Aleeż ty jesteeś mąądryy!..." . Wywołało to u niego wodospad łez spadających po policzkach. Nie wiem tylko dlaczego nie były to łzy wzruszenia a łzy spowodowane salwą śmiechu. Przecież miało go to za serce chwycić, nie rozśmieszyć! Tak więc wnioskuję, że dzięki Bogu - nie każdego pana ta "urocza ( czyt. głupiutka ) kob(k)ietka" pociąga niezwykle. Cieszy mnie ten fakt niezmiernie!
  Ach, muszę jeszcze i o tym wspomnieć. Zjawisko przedstawione wyżej może występować odwrotnie!
  Ten ideał sięga dalszych aspektów. Skąd wzięło się powiedzenie, że kobieta jest wizytówką mężczyzny? Że to kobieta ma być atrakcyjną jednostką mężczyzna zaś ma być męski ( czyt. nie wiem jak. W mniemaniu co poniektórych facetów ja to widzę tak - umyję się albo i nie, kaloryfer to ja mam żeliwny a nie jakbym z siłowni wyszedł, twarz mówiącą "jakim mnie Panie Boże stworzyłeś takim mnie mosz" a o ubraniach to ja nie wspomnę ) gdyż to ona go podobno reprezentuje! Podobnie jak szybki samochód, dobry alkohol i drogie papierosy. Stanowczo się z tą opinią NIE zgadzam i stanowczo protestuję! I was, drogie panie, również do tego protestu namawiam!

                                        Pozdrawiam - Paulina NIE będąca wizytówką jej partnera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz