poniedziałek, 4 lutego 2013

Myślał indyk o ... No właśnie, o czym?

  Noc noc noc. Z czym ona mi się kojarzy? Jako pierwsza myśl to sen. A sen?  Z podziałem na fazy czyli NREM znana inaczej jako sen głęboki. Trwa około godziny czasu i wtedy też właśnie najlepiej wypoczywamy. A potem następuje faza REM. Kojarzona głównie z marzeniami sennymi. Sen paradoksalny. Ale powinno się jeszcze pamiętać o fazie poprzedzającym te wyżej wymienione. Ja to nazywam fazą Co Się Mogło/Może Wydarzyć. Chyba każdemu jest ona dobrze znana. Wkurzył Cię szef dzisiejszego poranka? Dokop mu! Co on sobie myśli, że niby co? Nie potrafimy mu się postawić? Ha! Jasne, że potrafimy i to jeszcze jak! W pięty mu pójdzie nasza błyskotliwa riposta. Buc niemyty. Ale nie mówimy no bo, tego. No. Szef to istota szalenie wrażliwa, pełna empatii, wrażliwości społecznej, wspaniały człowiek! Nie chcemy przecież mu sprawiać przykrości. Załamie się, biedaczysko jeszcze, i co wtedy? Nam będzie głupio a jemu przykro... I wcale tu nie chodzi o jego niepodważalny intelekt czy też
charyzmę (czyt. jeszcze by nas zwolnił, buc jeden! ), które to budzą w nas podziw i niechęć bycia szczerym (czyt. nieuprzejmy). Żaden tam strach czy respekt, my gołębie serca mamy... Porównywalne do serc morderców śpiewanych przez Kazika ( "Knajpa morderców" polecam! ) .
  Ileż to tragedii zostało przez tę fazę zażegnanych, konfliktów między ludzkich. Uratowanych związków. Czasem myślę sobie, że to bardzo dobry i skuteczny sposób radzenia sobie z podłą i zaplutą rzeczywistością. Nie mniej jednak na dłuższą metę to to wyobrażanie sobie "co by było, gdyby" prowadzić może do załamań nerwowych i temu podobnych. No bo gdyby się bardziej nad tym zastanowić, na przykładzie, powiedzmy Franka spod warzywniaka. Żyje sobie takie chłopisko, nikomu nie wadzi. Tylko pije dużo. Można by nawet powiedzieć, że trochę za dużo. Czasem można go spotkać zwiniętego w kłębek w pobliskim rowie. A kiedyś bogaty był! A dziewczynę jaką piękną miał! Elokwentna taka, dobrze ubrana, nawet po kolei w głowie poukładane. No ale odeszła od niego, nie wiadomo za bardzo czemu. Ale jak to na wsi, różne plotki chodzą po ludziach. Podobno dla innego go zostawiła. A Helka mówi, że dość go miała bo ona taka oczytana a on troglodyta podobno. No i się stoczył i chleje na umór. A on pogodzić się nie potrafił z tym, że jego kobieta odeszła. Prosił i prosił, żeby wróciła, opamiętała się! A ona nic. No to on zdjęcia jej ciągle oglądał. Wieczorem, przed snem wspominał sobie notorycznie ich wspólne spędzone chwile. Myślał o tym i myślał na okrągło. A potem, żeby się nad tym nie zastanawiać, rzecz jasna, wypił sobie parę kielonów. Na jedną nóżkę, potem na drugą. A potem w gruncie rzeczy rachunek się mylił więc od nowa trzeba było. No i przez tę tęsknotę, miłość niespełnioną no i gubieniem rachuby jakoś tak pod tym sklepem wylądował. Czasem w rowie czy na klatce schodowej. A takie piękne życie miał u jej boku, no i znowu! No i znowu łezka się w oku kręci... Więc trzeba się napić, żeby smutki w butelce wódki utopić, hehehe. 
 ( KOMUNIKAT te fazy na początku pomyliły mi się i powinny być na odwrót, o! )
  Też mi się zdarza tworzyć nierealne już scenariusze. A potem myślę i myślę o tym, skupiam się na tym i przestać nie mogę. A tak niewinnie się zaczęło, no! Dlatego sobie już to daruję i zamontowałam taką wiecie, blokadę antymyśleniową. Włącza się po 22. Tak na wszelki wypadek. Nie będę sobie wszystkiego w głowie od nowa układać, bo w końcu oszaleję!

2 komentarze:

  1. ja mam skłonności do takiego zasypiania i tworzenia sytuacji od nowa, wymyślania jak bym zrobiła tym razem (bo nagle już znalazłam odpowiednią odzywkę) :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! A najgorzej, jak ciężko odróżnić rzeczywistość od tego wymyślonego scenariusza;D

    OdpowiedzUsuń