czwartek, 28 lutego 2013

Na chusteczkę mi ten katar!

  Jama nosowa to całkiem potrzebna część naszego ciała. Serio. Niestety nie jest tak doceniana, jak powinna! Błogosławiony stan niekataru, niezatkania dziurek w nosie, niecieknącego nosa... Ach, jakiż to piękny stan! Człowiek może odetchnąć pełną piersią! Nie musi się przejmować czy aby na pewno posiada wystarczającą ilość chusteczek higienicznych w kieszeni i wszelakich specyfików, które to aplikuje sobie najpierw do jednej a następnie do drugiej. Dziurki w nosie, rzecz jasna. 
  Ten apel ma na celu informowania naszych przegród nosowych, że cenimy sobie je niezmiernie i na tyle, iż powinny uważać na wszelkiego rodzaje wirusy i bakterie. No bo na cholerę
nam przedziwne stany patologiczne, nie? Gdy wstałam dzisiaj rano i z na w pół otwartymi powiekami rzuciłam się na poszukiwanie tychże chusteczek, doszłam do bardzo mądrych wniosków.

 Mianowicie :
- należy ubierać się stosownie do pory roku. Pamiętać, że zimą jest zimno i w związku z tym faktem zakładać odzież wierzchnią, wyżej wymienionej porze roku odpowiednią ( prawdopodobnie zawdzięczam ten stan zaburzenia homeostazy, moim wycieczkom do kosza na śmieci BEZ zarzuconej kurtki na grzbiet )
- tran pić codziennie ( dlaczego to nie może być trochę, tylko tyci tyci smaczniejsze?:< Ja wiem, ja wiem, że założenie było zupełnie inne i tranowi daleko do delicji  światowych. No ale to wcale nie oznacza, że muszą koniecznie przypominać zjełczałą makrelę! Tu taka anegdotka drobna się wplątuje. Moja świętej pamięci babcia wlała do karmy mojego psa Figi, też świętej pamięci, tran do karmy. Nie pamiętam celu dokładnego tego oto pomysłu,. nie mniej jednak babcia z pewnością kierowała się pobudkami wyższymi. Rezultat z tego był taki, że przez parę dni, najpierw było CZUĆ Figę a dopiero potem można było ją zobaczyć. )
- witaminę C spożywać codziennie! 
- i Rutinoscorbin, bo czemu by nie. Ponadto wzmacnia naczynia krwionośne więc myślę, że w mniejszym czy większym stopniu może zapobiec teleangiektazjom.

  Widzicie, jaka jestem mądra? I jak wam dobrze życzę i radzę? Na prawdę nie ma nic sympatycznego w zakichanym katarze! Ciekawe czy z tego tytułu ( posiadania kataru rzecz jasna. Wcale się na to nie godziłam i ta świnia wredna nie zapytała się mnie wcześniej o zgodę! Katar mam na myśli ) należy mi się L4... :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz