czwartek, 7 marca 2013

O CZARNA ISTOTO, DAJ MI SIŁĘ!



     
    Życie bez kawy byłoby zdecydowanie jałowe i puste... Kurde, spróbujcie wyobrazić sobie poranek bez tego, jakże zacnego z resztą, dopalacza. No dopalacza, dopalacza. On motywuje do tego, żeby ruszyć cztery litery i wyprowadzić je na przystanek, do samochodu ewentualnie do aktywacji kończyn dolnych. Celem jest zmiana położenia kierunek " szkoła " " uczelnia " praca " . Innych lokalizacji podawać chyba nie muszę - jeszcze nie spotkałam się z przypadkiem, który by miał problem z przemieszczeniem się na spotkanie towarzyskie.

    Jestem zdecydowanie zdania, że odkrycie kawy powinno być na równi  z innymi istotnymi dla ludzkości odkryciami, jak na przykład znalezienie nowych lądów, piwa, tytoniu czy też zgłębienie historii ludzkości. Kto się ze mną nie zgadza to niech się nie odzywa. Najwyraźniej nigdy nie miał kontaktu z kawowym kopnięciem a przecież i takie przypadki znamy. Mój tata na ten przykład kawy nie pija, gdyż działa na niego usypiająco. Co uważam za coś strasznego. Serio. Ileż bym miała niepozdawanych egzaminów, gdyby nie działały na mnie te małe, sympatyczne ziarenka. No chyba, że wtedy bym się zabierała za nie dwa tygodnie a nie jak mam to w zwyczaju - parę dni przed. A tak to nie muszę!
    Zatem oficjalnie informuję wszem i wobec, że mam romans z moim ekspresem do kawy! Ileż ja jemu zawdzięczam, o mamuniu... Z tej wdzięczności to ja się chyba nigdy nie wypłacę. Co najwyżej mogę dla niego zrobić tyle, że kiedy mnie o poprosi o dolanie wody czy wyrzucenie zmielonych ziaren kawy, robię to w mgnieniu oka. A jeżeli chodzi o czyszczenie jego części służącej do spieniania mleka, robię to sama z siebie! Tak z miłości do niego oraz mojego przewodu pokarmowego. No i mojej rodziny również.
    O rodzajach kawy dyskutować nie będę. Każdy z kawoszy ma swój ulubiony rodzaj. Ja osobiście uważam, że moje życie było by smutne i jałowe bez kubeczka kawy latte.  Poruszę zaś kwestię kaw w proszku ( i nie mam tu nawet na myśli kawy rozpuszczalnej. W której to podobno znajdują się opiłki żelaza i inne świństwa ) i mam tu na myśli takie perły, jak kawy trzy w jednym. W pojedynczych saszetkach. Tam jest więcej konserwantów aniżeli włosów na głowie Avril Lavigne. A co, może nie? Ktokolwiek wątpi w moją teorię? Może to i nawet nie najgorsze w smaku ale jeżeli by zapytać o zdanie swój układ pokarmowy to jestem zdania, że płakałby rzewnymi łzami prosząc o litość. I zaprzestanie picia tego świństwa. Dlatego uważam, że sensowniej jest iść do McDonalda po małą kawę, która jest z ekspresu i kosztuje jakieś 3 zł. Żadne to koszta jeżeli mamy na uwadze nasz system trawienia a co za tym idzie, nasze zdrowie.

1 komentarz:

  1. Naprawdę kawa tak dobrze na ciebie działa? ;)
    Jasne, da się nie spać nieco dłużej. Ale i tak nie mogę się na niczym skupić i jestem niewydajna :D
    Btw. przyjemnie się czytało ;)

    OdpowiedzUsuń