niedziela, 28 kwietnia 2013

A PSIK!

                       

 Katar stworzył szatan w imię bycia paskudnym i złośliwym. O Boga to nie posądzam, nie wypada mieszać Go w tak prozaiczne rzeczy, którymi bez wątpienia jest cieknąc nos, ponętny głos i tona wysmarkanych chusteczek higienicznych. Jak z nim walczyć?
  Metod kuracji jest tysiące, jedna lepsza od drugiej. Słyszałam coś o skarpetach,
wodzie utlenionej i soku cebulowym. Nie wiem, czy pomaga, sok cebulowy stosowałam, smaczny nie był. Ale to było dawno i nie prawda bo X lat temu ale kiedy dokładnie to nie powiem. bo nie uwierzycie, że jestem taka stara. Koncerny farmaceutyczne klaszczą uszami ze szczęścia w imię tworzenia specyfików niesamowitych, których działanie jest równie wspaniałe - wystarczy, że psikniesz sobie w dziurki od nosa a katar sam przejdzie! Zapomnisz, czym był jego nieżyt! Albo to, o! Nasze tabletki może i są niesmaczne, ba, są paskudne. Ale leki mają leczyć, a nie smakować! Tak zachęcająca reklama prowadzi tłumy do aptek i istnieje  możłiwość bankructwa. Ale, oczywiście, zdrowie jest najważniejsze.
  Jak zapobiec temu szaleństwu? Najlepiej nie chorować. W ogóle najrozsądniej siedzieć w domu i odżywiać się żywnością ekologiczną i broń Boże nie jeść mięsa bo ono też ma prawo do życia. To znaczy nie, nie że mięso żyje ale kiedyś dreptało po trawce zielonej kiedy jeszcze żywym zwierzątkiem było. A jeszcze rozsądniej ubierać się odpowiednio do pory roku a także temperatury za oknem, co z resztą sobie aktualnie powtarzam, popijając przy tym sok z jeżówki. Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz