niedziela, 19 maja 2013

COCHISE + COMA = MIESZANKA WYBUCHOWA

         
http://stillalive.cochise.pl/
 
Co jest wyznacznikiem udanego koncertu? Poniżej zamieszczam listę rzeczy, z którymi zapewne się zgodzicie. A jak nie, to nie!
- aby kark współpracował chętnie z czaszką, musisz podtrzymywać się za czoło gdy nierozważnie ją opuścisz
-  inne osoby chcące porozumieć się z Tobą, muszą upewnić się, które ucho ( tyle o ile, rzecz jasna ) reaguje na bodźce zewnętrzne
-  dźwięki wychodzące z twojego gardła przypominają marcujące się koty. Ewentualnie bestię wyłaniającą się z otchłani
-  na kapiącą kroplę z kranu do umywalki krzyczysz, żeby ciszej się zachowywała 
-  chcąc skręcić w lewą stronę, najlepiej, gdy udasz się w przeciwnym kierunku - istnieje wówczas większe prawdopodobieństwo, że zmylisz błędnik i udasz się w pożądanym kierunku

Brzmi zachęcająco? Jasne, że tak! Co to za zabawa na miejscach siedzących, jak można wówczas cieszyć się dobrą muzyką?! To jest absolutnie niewykonalne. Co zabawne, żeby stała się człowiekowi jakaś krzywda w trakcie zabawy trzeba mieć wyjątkowego pecha oraz przygłupów za ochroniarzy. Dwa lata temu, będąc na Comie, jeden z ochroniarzy popchnął dziewczynę na ziemię, która była na fali. Wyobraźcie sobie, że upadła tak niefortunnie, że zaryła głową o kamień. Nie obyło się bez interwencji pobliskiej karetki. A Roguc upominał te baranie łby " Dajcie się ludziom bawić ! " . Na wskutek powyższej sytuacji, koncert skończył się wcześniej. 
  Wydawać by się mogło, że aktorzy znudzeni swoją pracą
, decydują się na karierę wokalną. Z reguły im to nie wychodzi, a nawet jeśli to dość kiepsko ale nie na tyle, żeby musieli kończyć swoją nową karierę. 
  Postać Pawła Małaszyńskiego, jest wszystkim znana. Obiekt westchnień kobiecych serc ( nie tylko tych bawiących się łopatkami w piaskownicy ) a także elita polskich aktorów. Gra w zespole Cochise WARTO POZNAĆ i powiem wam szczerze, wychodzi im to genialnie. Przed rozpoczęciem koncertu większość dziewczyn dostawało 15 zawałów z minuty na minutę na samą myśl o nim, trzepocząc przy tym zalotnie rzęsami. Śmiem twierdzić, że panowie byli tym lekko zdegustowani, ale to tylko moje prywatne spostrzeżenia. Później zaś, nie miały czasu wdzięczyć się do Małaszyńskiego gdyż były za bardzo zafascynowane muzyką, jaką gra z chłopakami. Wszyscy oszaleli! Widać było, że każdy świetnie się bawił. Na tyle dobrze, że nie chcieli rozstawać się z zespołem i 3x wołali o bis - mimo że większość teoretycznie przyszła na Come.  Tak czy inaczej, nie będę zdawała relacji z całego koncertu ( wspominałam już, że jestem ledwo żywa? ) jeśli macie ochotę poznać się z twórczością zespołu, wyżej podałam adres do ich strony ( do  czego z resztą was gorąco zachęcam ). W najbliższym czasie lecę po płytę. Ale jeszcze nie teraz - aktualnie jestem zajęta podtrzymywaniem głowy. Kark się na mnie obraził i stanowczo odmówił współpracy. Miłej niedzieli!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz