środa, 7 sierpnia 2013

DZIECI INSTAGRAMU

     

  W dzisiejszych czasach, lans jest miarą wartości drugiego człowieka. Ilość przeczytanych książek czy też zdobyte wyżyny dziedzin intelektualnych są czymś śmiesznym i przestarzałym. A może nie zauważyliście tego? 
  
 Jeden z najprostszych przykładów! Masz konto na fejsiku? Na pewno masz, nawet jeśli go nie używasz. Przeglądając tablicę czy też profile, większość znajomych dokumentuje wszystko, co podkreślałoby o tym, że jacy są kul i trendi oraz souszybyl. W gruncie rzeczy wszyscy inni mają to głęboko w nosie. Jakieś wnioski? Ci oto osobnicy robią to tylko by udowodnić coś ( jw. ) sobie samym.   
  ( Rozpatrzmy na przykładzie Zenka Pierdoły ) Pobudki mogą być różne - rzuciła mnie ukochana więc pokażę jej, że się świetnie bawię sam ze sobą ( jakkolwiek to zabrzmiało. Ble. ). Nikt mnie nie zaprasza na imprezy tak więc udowodnię im, że
warto pamiętać i o mnie. Taka osoba stara się w każdy możliwy sposób zwrócić na siebie uwagę. Zaczyna się od wrzucania zdjęć typu - żarłem w maku i natknąłem się na ziemniaka o kształcie frytek czy też wrzucenia foci opakowania po pizzy z wypisanym niezrozumiałym dla normalnych ludzi przekazem. Później wchodzimy na poziom wyższy - taki wiecie, hajer liwel - problemy egzystencjalne typu - ubrać zielone skarpetki czy niebieskie w gwiazdki? Osobnik taki, co warto tym samym nadmienić, loguje się co minutę aby sprawdzić, czy ktokolwiek zainteresował się jego problemem. Jeśli tak, sika ze szczęścia po ścianach, niezależnie od treści komentarza. Może być nawet i obraźliwy. Wtedy zaczyna się hejtowanie

( "(...) wulgarne zaczepki w odpowiedzi na treść słowną, głównie w internecie. Tacy osobnicy są tak zakompleksieni, że w życiu realnym boją się własnego cienia - tu mogą urosnąć parę centymetrów wyżej" źródło paulinopedia.pl

dzięki któremu Zenek Pierdoła czuje, że zaczyna żyć. Później zaś, następuje hajer liwel fri.
  Osobnik taki, zakłada instagram ( blogi, vlogi, fotoblogi, wszystko co Matka Ziemia nam dała ) informując wszystkich o swojej zajebistości. To znaczy nie - on robi wszystko, aby przekonać o tym innych. Zaczyna się jak z fejsikiem - głupie zdjątka bez wartościowej treści i jakiegokolwiek przekazu. Jeśli odkryje, że może również coś naskrobać, problemy egzystencjalne zaczynają się ponownie, z tą różnicą, że na skalę światową. I w ten oto sposób poznaje inne osoby, jemu podobne. Może nawet i poznaje miłość swojego życia? Jako, że wszyscy mają podobne problemy, wspierają się w każdej możliwej chwili, pisząc komentarze pod postami o dupie Maryny, chwaląc nowy kolczyk w zębie a'la Jola Rutowicz ( tu liczy się oryginalność ) i prosząc o nakręcenie filmiku, jak dana osoba robi przedziałek na środku głowy czy też myje zęby.
  Wniosek? Pilnować tego, co dzieci robią w sieci. Wyznaczyć godziny przesiadywania przez nich bezmyślnie przed komputerem. Kazać im czytać, czytać i raz jeszcze czytać! A także interesować się ich problemami.



Wspominałam już, że mam paskudny charakter? Ten post ma na celu ( jak wszystkie z resztą ) zwrócenia uwagi na konkretny problem. Nie krytykuję tym samym wszystkich, którzy dzielą się swoją twórczością w internecie. Ci inteligentni na pewno będą wiedzieli, o czym mówię :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz