czwartek, 22 sierpnia 2013

NAJPROSTSZE I NAJSMACZNIEJSZE SPOSOBY ZRZUCENIA WAGI

                                 
weheartit.com


  Kwestią oczywistą jest to, że każdy marzy o szczupłym i pięknym ciele. To znaczy, są też i takie przypadki, kiedy to ” very big size ” jest bardziej pociągający niż wszystko inne razem wzięte ( patrz – przypadek najgrubszej kobiety wg. Światowych Rekordów Guinnessa – facet z miłości do swej połówki, tuczył ją jak gęś. Najwyraźniej lubili wszystko, co duże… ) ale tego rozważać nie będę.      Takich akcji mamy tysiące więc zbędne są tutaj moje słowa.

   Sposobów na utrzymanie, tudzież otrzymanie, wymarzonej sylwetki jest więcej, niż mam włosów na głowie. Ich również jest dużo, serio. Herbatki ziołowe, tabletki różnej maści, picie octu jabłkowego ( smacznego! ), wchłanianie wody niegazowanej na potęgę przed/zamiast posiłków i tak dalej, i tak dalej.

   Ostatnio szperałam z nudów w internecie w poszukiwaniu coraz to bardziej absurdalnych sposobów na pozbycie się zbędnej tkani tłuszczowej. Stwierdzam, że niektórzy ludzie powinni zamiast odchudzania, być odwiezieni do szpitala psychiatrycznego. Koniecznie na sygnale, koniecznie w kaftaniku.


  Jednym z nich jest uroczy, osiągający długość paru metrów pan tasiemiec( bruzdogłowiec  może mieć nawet 20 metrów. 20 METRÓW ! ). Otóż, jak powszechnie wiadomo, tasiemiec ulokowawszy się w naszym przewodzie pokarmowym, wchłania mleczko pokarmowe, co w rezultacie rujnuje nasze zdrowie. Życie również. Taka „tasiemcowa kuracja” polega na połknięciu ampułki zawierającej to świństwo. I czekaniu. Czekaniu na osiągnięcie wymarzonej wagi. Ceny sięgają nawet 2000 zł. Oczywiście, aby mieć pewność, że ta paskuda będzie zadowolona żerowała na nas, należy połknąć kilka takich pyszności. Ciekawa jestem, czy osoby sprzedające tasiemce, informują kupujących o powikłaniach. Robak ten, może zagnieździć się w oku, czy mózgu ale oczywiście także i w innych tkankach i narządach. Jako, że wchłania tylko to, co wartościowe w przyjmowanym przez nas pokarmie, anemie, anoreksje, infekcje przewodu pokarmowego, skrajne wycieńczenie organizmu no i śmierć to dla niego mięta z bubrem. Warto?
  
 Żeby nie było za mało ciekawostek, napiszę jeszcze o narastającym w modzie ostatnio DNP ( 2, 4 – Dinitrofenol ). To „cudeńko” stosowane jest jako składnik w preparatach niszczących chwasty a podczas wojny w Wietnamie, jako składnik fitotoksycznych związków bojowych. Samo zdrowie, nie?DNP bardzo szybko spala tkankę tłuszczową poprzez niszczenie umiejętności organizmu do produkcji ATP. Po zablokowaniu tej funkcji, organizm musi zwiększyć tempo spalania tkanki tłuszczowej – przede wszystkim zawartej w tkankach. Brzmi obiecująco? Nie sądzę. Jest to proces egzoenergetyczny a tym samym, przez natychmiastowe, bardzo intensywne wydzielanie ciepła przez organizm, prowadzi do ugotowania się delikwenta.

  Na sam koniec podkreślę głośno i wyraźnie – nie ma innego sposobu na schudnięcie niż zdrowa dieta i ruch. Wszystkie te tabletki, batoniki, ampułki i co tam jeszcze macie, możecie wywalić przez okno. Gdyby coś takiego istniało, nie byłoby problemu z otyłością, czyż nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz