sobota, 26 stycznia 2013

Zależność między księciem z bajki a jednorożcem

  Kiedyś kiedyś kiedyś, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyła sobie taka jedna pani. Całkiem niezła babka, wszystko miała co trzeba - nos, oczy, usta, włosy, kończyny i tak dalej i tak dalej do uśmiechniętej śmierci. Zaszczyt ją kopnął niesamowity, gdyż poznała w supermarkecie cudownego mężczyznę. Zbliżyła ich do siebie konwersacja odnośnie wyższości ogórków kiszonych nad konserwowymi. Książę z Bajki zaprosił ją na kawę i w taki oto sposób zaczęła się ich historia miłosna. Pan był wysoki, podobał się jej szalenie, zawsze ją wysłuchał, wycierał zasmarkany nos, doceniał jej najmniejsze starania a nawet zauważał :
 - nową fryzurę
 - utrata jednego kilograma ( oczywiście te nabyte pomijał aczkolwiek była to może zwykła dyplomacja )
 - piękne wdzianko ( ewentualnie jego brak na jego właścicielce )
 - i wszystkie inne rzeczy zachodzące w pani jego serca.
Stanowił podporę

Maszeńkowe rozważania odnośnie śniegu

                   
  Jedyne, co mnie ostatnio trzyma przy życiu to świadomość, że kiedyś znowu będzie zielono i słonecznie na dworze. Czekam na ten moment z utęsknieniem odznaczając przy tym dniu w kalendarzu. Wiosno ach wiosno, gdzie żeś się podziała? Czyżbyś o swych biednych dzieciach zapomniała? Tęskni mi się za nią tak bardzo, że siedzę od czasu do czasu z twarzą przyklejoną do szyby, wyobrażając sobie przy tym pięknie kwitnące roślinki na moim podwórku. A gdy wystarczająco się przy tym rozmarzę, muszę szybko się otrząsnąć i wita mnie złośliwa rzeczywistość. Miałam dzisiaj taki piękny sen... Anomalia pogodowa polegająca na tym, że mamy temperaturę sięgającą 30 stopni. W dodatku bieżącego miesiąca. Tylko co chwila z tyłu głowy podszeptywała złośliwie mi świadomość, że to jednak sen. Mimo moich rozpaczliwych wrzasków " zamknij się ! " ( te mniej cenzuralne przemilczę ) ona z błyskiem w oku dalej swoje powtarzała. Małpiszon jeden. Jestem zdecydowanie postacią ciepłolubną więc nie dla mnie cztery pory roku. Aczkolwiek ich cudowny urok dostrzegam, prawie tak samo jak sławetny Vivaldi. Z tą subtelną różnicą, że tenże podziw zaczyna się i kończy na jego twórczości. Jednak Pani Masza zupełnie się

piątek, 25 stycznia 2013

Janek Wiśniewski padł!


Hej hej hej!

                      
  Mam nadzieję, że Wam minął równie sympatycznie dzień co i mnie :) Pozałatwiałam wszystko, co zaplanowałam a teraz będę oglądała razem z moim chłopakiem rewelacyjny film - " Prawo zemsty ". Przedstawia on diablo bystrego, inteligentnego i pierońsko przebiegłego mężczyznę, który robi wszytko aby pomścić śmierć żony oraz ich dziecka. Trzyma w napięciu!

czwartek, 24 stycznia 2013

Koniec początku czy początek końca - oto jest pytanie!

                   
  Ufff... Wkrótce będzie można wreeeszcie rzetelnie odpocząć. W zasadzie nie jestem pewna, co to słowo znaczy. Odpocząć? Hmm... Kojarzy mnie się to z czymś miłym i przyjemnym, może nawet relaksującym. Ale zawsze przecież mogę nie mieć racji! Powoli zamykam raczej uciążliwe sprawy, koniec początku ma się ku upadkowi. Gdyby tylko niebiosa miały nade mną litość i sypnęły szczyptę miłosierdzia oraz wyrozumiałości paniom z dziekanatu, które, rzecz jasna - pozdrawiam z całego serca! Postaram się Wam załatwić dożywotni zapas kawy i ciasteczek, jak już tylko stanę się obrzydliwie bogata. Na chwilę obecną proszę mi dać trochę czasu, myślę, że parę lat minie, zanim to nastąpi ;)
  Są takie rzeczy w życiu każdego człowieka, jakże oczywiste a zarazem trudne do ogarnięcia. A przede wszystkim pogodzenia się z nimi. To zabawne, ale często zapominamy o memento mori, może powinniśmy to zmienić? Mieć się na baczności? Nie tylko mam na

środa, 23 stycznia 2013

Pamiętacie?:>

 Niegdyś częściej można było usłyszeć ten utwór a szkoda, bo jest na prawdę świetny! Ponadto rewelacyjny teledysk. Jakoś mi się o tej piosence przypomniało :)

PS. Dobry Wujek się spóźnił, wcale na to nie narzekam!

Dobry Wujek, Zenek Pierdoła i Rysiu Złośliwiec- znani i co poniektórzy (NIE)lubiani

  Kto by pomyślał... Wyjątkowo dzisiaj zwleczenie się z łóżka nie było zbyt problematyczne. Mimo że moja największa przyjaciółka ( W.SzP. Kołdra ) wołała cichutko - zostań ze mną, zostań ze mną!... Wstałam bezlitośnie, głucha jak pień na jej prośby. Nie dam się jej dzisiaj! To wszystko przez nią! No bo, gdyby nie ona, nie spóźniałabym się na autobus ALBO nie biegła z językiem wywieszonym jak u psa ( co więcej, z tego zmęczenia plączącym się gdzieś w okolicach kostek u stóp ) ALBO nie pytała sąsiada czy może też czasem teraz się nie wybiera do miasta ALBO biegła z morderczym błyskiem w oku za autobusem o linii X czy Y wołając za kierowcą "Jeszcze ja! Jeszcze ja!" . Z tego też powodu, wyróżniam kilka typów kierowców:
- Dobry Wujek -

wtorek, 22 stycznia 2013

HA! :D

  Wiecie... Dzisiaj za wiele nie powiem, nie zaśpiewam nawet ani nie wydobędę ze swojej krtani słowiczych treli... Nie mniej jednak, zawdzięczam pewnej sytuacji +1000 do samopoczucia kurde, no! W ramach tego pozwoliłam sobie dodać tę oto zdjęcie, takie dla mnie ode mnie :> 
  To niesamowite, jak niegdyś coś tragicznego aktualnie jest czymś komicznym, na tyle komicznym, że powtarzam sobie to w głowię, jak mantrę albo co. Głównie mam na myśli mniej a więcej to, że nie spodziewałam się jakie to zbawienne ukojenie może zagwarantować upływ czasu a co więcej, coś co kiedyś było by niezbyt sympatyczne, teraz wyciska nam łzy z oczu, rzecz jasna ze śmiechu! ;D 
  Życzę Wam tego samego, nie tylko dzisiaj i nie jutro ale codziennie! :)

Obiecane-dotrzymane! :)




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Jest tam kto?;)


Chodźmy na plac zabaw!

                                                
  Ja nie chcę być duża! Chce znowu nosić kucyki, wpierdzielać lizaki i huśtać się na huśtawce. I robić babki z piasku! I mówić, że chłopcy są głupi i bleee. Albo się postarzałam albo to inni powariowali. Większość moich znajomych się hajtnęło i ma dzieci a ja dalej mieszkam z rodzicami i się uczę. Jakoś nie czuję się jakbym była w 100% samodzielna ani nic. A może to najwyższa pora przyodziać fartuszek i zamienić się w inkubator, o! Mam wrażenie, jakby spora część rodziny śledziła moje kroki. Odwracając się gdy patrzę w ich kierunku, co bym nie zorientowała się, że zapisują notatki z każdym moim krokiem. Z takim zapałem, że z notesików robi się węgiel drzewny. Swoją drogą, to bardzo ekologiczny sposób, będą mogli sprzedawać to jako rozpałkę do grilla czy tam kominka... Chociaż z tym kominkiem to nie wiem, czy by się opłacało no ale może ktoś lubi? Różne dziwactwa mamy na świecie. Co kolejne to większe i bardziej pstrokate od poprzedniego w końcu. To może te kucyki i lizak z huśtawką, nie jest głupim pomysłem?

Arahja

                                            Kto wie, co Kazik miał na myśli?;>
Mój dom murem podzielony
Podzielone murem schody
Po lewej stronie łazienka
Po prawej stronie kuchenka
Mój dom murem podzielony
Podzielone murem schody
Po lewej stronie łazienka
Po prawej ...

Moje ciało murem podzielone
Dziesięć palców na lewą stronę
Drugie dziesięć na prawą stronę
Głowy równa część na

niedziela, 20 stycznia 2013

Takie tam z kuzynem.

Powiem szczerze, że patrząc na tę oto fotografię, jakoś zawsze mi się lepiej robi. Sympatyczniej i w ogóle :) W szczególności poprawia mi humor mina pana po lewej :F

Pani Masza przyłapana w trakcie zabawy ;)


!POWRÓT DO ŚWIATA ŻYWYCH!

  Kurde mol! Przepraszam za to moje długie milczenie, brak jakiegokolwiek odzewu z mojej strony i wgl. Powodem był zepsuty komputer! Wiecie, jakie to okropne uczucie, gdy nie można sprawdzić czegokolwiek? Człowiek czuje się nie tyle jak bez ręki ( tak jak ja ostatnio bez telefonu komórkowego, który zapomniałam schować do torebki ) ale jakby o najmniej umarł. Pokolenie neo dzieci, psiakrew ;D Ale taka prawda, internet źródłem wiedzy a dzisiejsza technologia tak nam ułatwia życie, że nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez jej obecności. Nawet coś takiego, jak nauczenie się czegoś na egzamin jest prawie niewykonalne z jakże prostego powodu- wszystkie notatki miałam zapisane na komputerze ewentualnie na poczcie i trzeba było sobie inaczej poradzić. I organizowanie ich zajęło mi tyle czasu, że spokojnie zdążyłabym się ich nauczyć, no! Za to wczoraj ( gdy komputer było jako tako