piątek, 22 lutego 2013

Bóstwo na ołtarzu pączkami się żywiące


                                
 Pamiętaj. Wchodząc do pieczary, musisz trzymać się kilku zasad :

-  wchodzisz na paluszkach, jak najciszej tylko potrafisz
- Twoja postawa musi sygnalizować " jam marna materia ludzka "
-  jeżeli wiesz, że będziesz musiał wypełnić jakieś dokumenty, najlepiej, jeżeli będą wcześniej uzupełnione, starannie przejrzane tak, aby Jej Doskonałość nie musiała okazać łaski i w czymkolwiek Ci pomagać ( to mit, że od tego jest i za to jej płacą )
- najlepiej, jeżeli Twoja wizyta nie jest związana z chęcią otrzymania pomocy a złożenia hołdu niebańskim istotą w postaci przyniesienia darów niczym mędrcy ze wschodu ( w Twoim przypadku zalecane są ciasta rozmaite i kawa doskonała. Koniecznie z Włoch. Jeszcze ciepła! )



 Czy ktoś wie, o kim piszę? Ktokolwiek? Tak. Są to Panie z Dziekanatu. Istoty zesłane ku naszej uciesze. Pełnią zaszczytną funkcję na każdej uczelni. Są niczym Mapa Huncwotów dla Harrego i przyjaciół. Nie wiesz, gdzie masz szukać profesora Y? Nie masz pojęcia, czy przysługuje Ci stypendium socjalne? A może chcesz zmienić grupę? One czekają aż przyjdziesz! Z uśmiechem na ustach  
wyciągają pomocną dłoń! 

wtorek, 19 lutego 2013

Za i przeciw spożywania specyfiku, bynajmniej nie będącym placebo


   Drożdże. Przeprowadzając ankietę na temat jej walorów smakowych sądzę, że osoby, które uznałyby jej smak za apetyczny były by posądzone o awarię kubeczków smakowych. Ewentualnie o ciążę, w przypadku jednostek żeńskich. Ja natomiast twierdzę, iż smak wyżej wymienionego produktu jest intrygujący i całkiem znośny. Może nie apetyczny ale lubię sobie je czasem skubnąć. Ot, takie zboczenie. Aha i w ciąży nie jestem mimo owego skrzywienia gdyż, jak mniemam, spekulacji w tym temacie nie było by końca. Moda jakaś z tymi dziećmi ostatnio nastała, co kolejna znajoma to spodziewająca się albo dzieciata. Czyżby smutny wiek ( prawie )

niedziela, 17 lutego 2013

Cienka granica tortur piekielnych a samodoskonalenia

  My, kobiety, jesteśmy doprawdy niepoprawne. Dla atrakcyjnego wyglądu możemy zrobić wszystko. Nakładamy na siebie różne preparaty o właściwościach godnych zaawansowanych operacji plastycznych ( a przynajmniej tak twierdzi producent ) męcząc się przy tym bo:

- Maseczka na włosy daje rezultaty cudowne ale śmierdzi niemiłosiernie
- Depilacja woskiem to wymysł szatana i tłumaczyć tego nie muszę! ( oto wymiana zdań, jakże interesująca z resztą, mająca miejsce u nas na zajęciach w trakcie tego nieszczęsnego sposobu usuwania niechcianego owłosienia - O mój Boże! Mój Boże! Czy Tobie też się tak spocił tyłek?  Z bólu? I też jesteś tak cholernie zmęczona od tego cierpienia?   - Tak! Ja też! Już myślałam, że ze mną jest coś nie tak, że tylko mnie się tak zrobiło! )
- Maseczka owocowa, zawierająca w swym składzie drobinki o niebańskich właściwościach, acz strasznie szczypiąca ( bo to znaczy, że produkt