środa, 31 lipca 2013

PRZEMYŚLEŃ CIĄG DALSZY.

     
    
Wrrróciłam! Tam, gdzie pomieszkiwałam internetu nie było. Komputera w sumie też, podobnie jak i telewizora. Nie, nie trzymali mnie tam siłą i tak, był to kraj wysoce cywilizowany. Radio za to miałam... Co ciekawe, brak wymienionych wyżej dóbr ówczesnych czasów, wcale mi nie doskwierał - wręcz przeciwnie. Mogłam zgłębić własne ja i takie tam. Doszłam do wniosku, że mam paskudny charakter, tak więc na tym przemyślenia skończyłam.
   Napracować się niestety nie napracowałam tyle ile chciałam, ale wiecie - pod tym względem ciągle mi mało więc nawet w kopalni mrówczych konserwowych jaj byłoby mi mało (jasne, że to surrealistyczna metafora, bo niby co by to miało być? Chyba, że istnieje coś takiego w równoległym wszechświecie no to może... ). Co robiłam to nie powiem bo i tak mi nie uwierzycie. Kirnes odwiedziłam nawet...   
  Po powrocie z Niemiec do Polski stwierdzam, że jesteśmy  nudnym, zakompleksionym i zapatrzonym na zachód krajem. Namnożyło się w internetach jakichś nowych, dziwnych dziewuszyn, które zasłynęły dzięki kolczykowi w stopie i litrze lakieru na grzywce. Mnożą się i mnożą na