sobota, 22 lutego 2014

POTOMSTWO CELEM W ŻYCIU KOBIETY

                                   

   Potrafimy każdemu rewelacyjnie doradzić. Zawsze wiemy wszystko lepiej na temat drugiej osoby. Tworzymy perfekcyjnie portrety psychologiczne ( nie mając ku temu wykształcenia ). Wpychamy innych w ciasne schematy uważając,że mamy rację i tak być powinno.
   Gmerając sobie na szafie.pl natknęłam się na bardzo ciekawy wątek. Otóż jedna z dziewczyn napisała otwarcie,że nie widzi się w roli matki i chciała poznać opinie dojrzałych, bezdzietnych kobiet. I wiecie co? 95% szafowiczek uznało ją za :

a) osobę mającą nieszczęśliwe dzieciństwo

b) egoistkę ( łodafak? )

c) nieboskie stworzenie - przecież celem ( sic! ) kobiety jest wydanie potomstwa na świat

d) chorą psychicznie 

e) niedoświadczoną gówniarę " Jak urodzisz to zmienisz zdanie " ( nieważne,że autorka wątku ma 26 lat czy coś koło tego )

f ) ............... *

*możliwość dopisania przez czytelnika

   I ja się pytam - dlaczego? Zawsze myślałam,że jesteśmy cywilizowanym krajem i mamy prawo do życia pod własne dyktando. Kurde, dlaczego w Polsce w kobiecie widzi się tylko macicę a nie ogólny, ogromny i niesamowity potencjał w innych dziedzinach życia?! I to, co mnie tak strasznie zdziwiło to fakt,że nawet kobiety same siebie tak postrzegają! 
http://t3.gstatic.com
  
   Mam 22 lata. Prawie, bo urodziłam się pod koniec roku. Dzieci wywołują we mnie raczej obojętne reakcje ( chyba,że napatoczy się jakieś niewychowane, bezstresowo chowane, rozwydrzone bachorzysko. Wiek nie ma tu znaczenia ). Mogę - nie muszę ich lubić. Nie muszę chcieć być matką. Oczywiście zdarzają się też i takie istotki, które wywołują we mnie pozytywne uczucia ale nie oznacza to, że mój pseudo zegar biologiczny zaczyna tykać w rytm Fasolek i domaga się potomstwa. Widocznie dziecko jest szalenie urokliwe, śliczne i grzeczne. I teraz zadam pytanie - czy mam do tego prawo? Do nielubienia dzieci? Ano nie. Nie w oczach społeczeństwa! Postrzega mnie ono jako zwyrodniałą dziwaczkę, niedojrzałą babę która upadła na łeb. Kto Ci poda szklankę wody na starość! Co jak będziesz chora! Co, jeśli zostawi Cię mąż/facet ( nie marzę również o ślubie z fanfarami. W zasadzie, w ogóle o ślubie nie marzę. I mam do tego prawo. )?! Ach. I tu nasuwa się mój wniosek - to WY jesteście egoistami! To WY macie spaczone spojrzenie na przyszłość a przede wszystkim istotę ludzką! To WY macie ze sobą problem! Bo jak można traktować niewinną istotę jako polisę ubezpieczeniową?!
  Są osoby, których jestestwem jest ich potomstwo i dzięki temu są szczęśliwe. A są osoby takie jak ja, które tego nie chcą i nie potrzebują. I jedno i drugie jest jak najbardziej w porządku.

2 komentarze:

  1. Ja od zawsze powtarzam, że nie chcę mieć dzieci. Mojemu narzeczonemu to tak właściwie jest obojętne. Lubi dzieci, ale nie czuje potrzeby, żeby je mieć. Do tego dochodzą moje obawy w związku ze zdrowiem - a bo dziecko może odziedziczyć po mnie astmę, alergię i cienką sylwetkę i będzie przez całe życie z tego powodu cierpieć. No w każdym razie jak raz na forum rodzinnym powiedziałam, że nie chcę mieć dzieci, bo jakoś mnie do nich nie ciągnie (pieluszki, wymioty, strach przed bólem dziecka itd itd itd itd itd) to usłyszałam, że jestem jeszcze młoda, że jeszcze mi się dziecka zachce, że co ja opowiadam. A jak wspomnieliśmy z moim facetem o adopcji - #olabogajezusmariacowypierdzielicie. Jak to cudze, a jak będzie na coś chorować, a jak będzie miało wypaczony charakter. Masakra. Dobra, może i mam dopiero 23 lata i może teraz nie mam ochoty na dziecko to wydaje mi się, że zdecydujemy się na nie jak:
    1. Będziemy mieć mieszkanie własnościowe.
    2. Będzie nas na dziecko NAPRAWDĘ stać.
    3. Do 30tki zdążę zwiedzić chociaż 3 wymarzone miejsca.
    4. Lekarz nie będzie widział przeciwwskazań.
    5a. Jak sytuacja w kraju się poprawi.
    5b. Jak stąd wyjedziemy np. do Norwegii.

    Posiadanie dziecka, według mnie, jest fajne, ale w sensie innego partnera do rozmowy, rozrywki, życia. Patrząc na moich rodziców, którzy cieszą się ze swoich dzieci (ach ta skromność) i z którymi spędzają miło czas, to takie dorosłe życie mogłabym mieć. Niestety fakt posiadania takiego małego niemowlaczka i później dziecka do 5 roku życia totalnie mnie przeraża. Ja bym chciała urodzić dziecko już 6-letnie, które rozumie co się do niego mówi i z którym można coś interesującego porobić. :P Temat posiadania dzieci to w ogóle temat rzeka i mogłabym o tym pisać godzinami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem od Ciebie niby rok młodsza ale wcale nie uważam, że przez to nie możemy mieć swojego zdania na temat własnego sposobu na życie. Nie wiem, czemu kobiety przed 30stką są uważane za głupsze. Czytając forum na szafie.pl stwierdziłam, że część kobiet zgłupiała w momencie narodzin dzieci. Skoro one oceniły mnie to dlaczego nie mogę również i ja napisać na ich temat to co uważam, niezależnie od tego czy to sympatyczne czy też nie? Ty mimo wszystko rozpatrujesz to pod wszelkimi aspektami ale większość osób nie będzie widziało Twoich argumentów tylko zdanie "nie chcę dziecka" ( nawet, jeśli byłoby to "nie chcę mieć dziecka teraz" - "teraz" znika w cudowny sposób ). Tak samo jak nie rozumiem, czemu adoptowane dziecko miałoby być gorsze. Bo co, bo brakuje więzów krwi? Nieważne, kto "spłodził" a kto wychował!

    Małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot - sranie w banie. Ja nawet nie potrafię małego dziecka wziąć na ręcę bo się boje o jego życie i zdrowie... W każdym bądź razie ja się po prostu nie widzę w roli matki i wiem, że to ok. Gorzej trochę, bo mój facet uważa chyba to za jego sens istnienia. Ja niekoniecznie:)

    OdpowiedzUsuń