czwartek, 20 lutego 2014

RÓŻNICA MIĘDZY KOBIETĄ A FACETEM

                 
    
     Bez jakiejkolwiek różnorodności byłoby nudno. Wyobraźcie to sobie - widok z okna wszędzie taki sam, każdy jest tak samo mądry ( czyt. głupi ), mamusia ma takie samo znaczenie jak tatuś i generalnie poprawnym politycznie jest zwracanie się per onam ( zamiast on/ona ) lub jegom ( zamiast jej/jego. Patrz Futurama ). Nie, nie nawiązuje do ideologii gender. Nie ma facetów... Jezus Mario! Ja sobie tego osobiście wyobrażać dalej nie chcę! Kto będzie za mnie pająki mordował?! Słoik w zasadzie sama sobie otworzę, film Seksmisja udowodnił w mniejszym lub większym stopniu,że kobiety same sobie radę dać potrafią ( swoją drogą, podobno za ileś tam lat tam tak ma świat wyglądać. To zdanie nie moje a amerykańskich naukowców. ) A innych aspektów na czynniki pierwsze rozkładać nie będę. Za wczesna godzina i w dodatku nie jestem pewna średniej wieku czytelników.


      Tymże wstępem zmierzam do tego, że facet to facet a baba to baba i tak ma być. Różnimy się od siebie szalenie i to jest fajne, miłe i sympatyczne. To, co mnie jednak zastanawia to fakt,że my kobiety powinnyśmy czasem od panów wziąć przykład. Nie mam tu na myśli nie zamykania deski klozetowej... 
   
     Jesteśmy zawistne. I złośliwe. Plotki też lubimy. I obgadujemy na potęgę wszystko, co się tylko da. A jak, nie daj Boże znajdzie się jakaś ładniejsza, chudsza, mądrzejsza, lepiej ubrana od nas - aktywujemy się w maszyny podobne do Terminatora. Panowie też tak mają. A bo co, bo niby nie?

      Tylko, moje drogie panie, różnica w tej materii między panami a paniami jest zasadnicza. W zakamarkach naszego mózgu zanikł ośrodek odpowiedzialny za solidarność jajników. Nawet w przypadków facetów nie będących best fren forewa choćby skały srały jeden wstawi się za drugim. Tak po prostu jest i tyle. Wytłumaczyć tego się nie da. My, panie w tej dziedzinie jesteśmy szalenie upośledzone i nawet Ameby Amelii za 1000000000000000 lat nie dogonimy.

      Dlaczego nie potrafimy trzymać się razem? Dlaczego nie jesteśmy w stanie być względem siebie szczere? Po cholerę wszystkie waście, dziwne pretensje? Nawet nie musimy jakiejś innej istoty płci naszej znać a już pałamy do niej nienawiścią równej psychopatycznych osobników ( psychopatyczne podejście? Może coś w tym jest na rzeczy?... ). I co najśmieszniejsze jest, tego typu nienawiść mamy zakodowaną w genach. Generalizując, Polacy są rodem niezbyt przychylnie nastawionym bliźnim. A biorąc pod lupę nasze panie ( co w zasadzie uczyniłam na początku ) Sodoma i Gomora - do pięt im nie dorasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz